Przypadki z podróży przez Jukatan

Catherwood

John Lloyd Stephens 1843

Tłumaczenie: Przemek A. Trześniowski

Stephens Incidents Central America
John Lloyd Stephens, 1843, Przypadki z podróży przez Jukatan

Wstęp

Autor „Przypadków z podróży przez Środkową Amerykę, Jukatan i Chiapas” deklarował poczynienie starań w celu bardziej akuratnej eksploracji ruin na półwyspie Jukatan. Słowo stało się ciałem i przybrało formę tej oto książki. Opisuje ona, zgodnie z najlepszymi intencjami autora, najbardziej wyczerpującą podróż, na jaką zdobył się kiedykolwiek przybysz, na półwysep Jukatan i zawiera relacje z wizyt w czterdziestu czterech zrujnowanych miastach lub miejscach, w których odnaleziono ślady dawnych cywilizacji. Istnienie większości z nich było wielką niespodzianką dla mieszkańców stolicy, zaledwie kilka porzuconych, zapomnianych i porośniętych gęsto przez drzewa, które odwiedził niegdyś biały. Na ledwie krótką chwilę zmącony został spokój, który objął je we władanie, by przywrócić je wkrótce władztwu samotności i ciszy. Czas i żywioły popychają te miejsca ku ostatecznej zagładzie. W ciągu kilku pokoleń olbrzymie budowle, ich fasady pokryte rzeźbionymi ornamentami, już kruszące się i spękane upadną, by przemienić się w ledwie bezkształtne kopce. Było niesłychanym uśmiechem losu, by autor wkroczyć mógł na chwilę pomiędzy nie a czekającą je niechybnie zagładę. Jest też jego nadzieją, by ocalić od zapomnienia te ginące, lecz wciąż imponujące świadectwa potęgi tajemniczych ludów. Opisom towarzyszą dagerotypy oraz szkice poczynione na miejscu przez pana Catherwooda, ryciny wykonane pod jego osobistym nadzorem.

Od tłumacza

John Lloyd Stephens i Frederick Catherwood uznawani są za prekursorów archeologii Majów i Mezoameryki. Wystarczyły trzy pokolenia, by zwycięzcy Hiszpanie, jeszcze pod koniec XVI stulecia, wspominając o zawłaszczanych przez selwę ruinach w Tulum zastanawiali się, kto też mógł zbudować tajemnicze piramidy?! Bo przecież nie Indianie, których ich pradziadowie zredukowali do roli niewolnych wyrobników…

Na kartach wspomnień Stephensa, opatrzonych wspaniałymi rycinami Catherwooda przenosimy się w czasy, w których w Mezoameryce poszukiwano śladów dawnych cywilizacji Egiptu, Indusu, a nawet Atlantydy. Z perspektywy XIX wieku bardziej prawdopodobnymi budowniczymi tajemniczych piramid było zaginione trzynaste plemię Izraela niż prymitywna rdzenna ludność Mezoameryki, z trudem zmagająca się o kolejny dzień. Stephens i Catherwood zwrócili te piramidy Majom…

Lektura wspomnień Stephensa, jego talent do obserwacji, cięty język i poczucie humoru oddają wyśmienicie ducha tamtych czasów. Pozwalają wejść w buty XIX-wiecznych eksploratorów Mezoameryki, poczuć pył przemierzanych przez nich dróg i przeszkody, z którymi się zmagali… Dla badaczy stanowią bezcenne źródło informacji na temat archeologicznych stanowisk Nizin Majów i zwyczajów potomków ich budowniczych. Życzę miłej lektury…

TOM II

4 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *